itzbeen - test

opublikowano: . Opublikowano w Elektronika

itzbeenTrafiliśmy na gadżet, który przywołał na myśl zapisane dziesiątkami lub nawet setkami... godziny. Zapiski wyręczały zawodną rodzicielską pamięć, od której wymaga się informacji kiedy ostatni raz karmione było dziecko, kiedy miało zmienianą pieluchę lub kiedy ostatni raz otrzymało lekarstwo od gorączki. Wszystko to za sprawą funkcji jaką pełni itzbeen™. To małe urządzenie jest nowoczesną wersją zapisywanych w wielu domach kartek. Czym dokładnie jest itzbeen™ zobaczysz w naszym krótkim teście. 

 

Budowa

 

Jak wiele gadżetów, także itzbeen™ wykonany jest z tworzywa, bardzo solidnie. Wszystko jest dobrze ze sobą spasowane i skrzypi jedynie pod mocnym naciskiem ale nie podczas normalnego użytkowania. Dobrze leży w dłoni. Przyciski są duże, o pewnym działaniu i z wyraźnie wyczuwalnym progiem zadziałania, co poprawia obsługę, gdy wyłączony jest głośnik. Na tylnej ściance znajduje się klips, dzięki któremu możemy nosić urządzenie ze sobą. Ukształtowanie podstawy, pozwala na pewne ustawienie gadżetu w pozycji pionowej. 

 

Na poniższym rysunku opisano funkcje przycisków i rozkład jego frontowej części.

 

 

itzbeen_opis

 

Funkcjonalność

 

You'll always know how long itzbeen™. Jak sugeruje przytoczone właśnie hasło z opakowania, gadżet powinien nam zapewnić, że już nigdy nie zapomnimy ile czasu upłynęło np. od ostatniego przewinięcia. Do każdej z czterech monitorowanych czynności (zmiana pieluszki, karmienie, spanie i dowolna czynność) można ustawić alarm, ze skokiem co 30min. Po osiągnięciu tego czasu,zostanie wyemitowany przerywany sygnał dźwiękowy. Nie można regulować jego głośności a jedynie go wyłączyć. Należy zaznaczyć, że jest on dobrany tak, że nie zrywa na równe nogi ale jest wyraźnie słyszalny. Wraz z dźwiękiem zaczyna pulsować lampka, odpowiednia dla wywołanego alarmu. Na wyświetlaczu odnajdziemy także zegarek, pracujący w trybie 12-sto godzinnym.

 

 

itzbeen_zestaw

 

 

Jedną z podstawowych cech wpływających na funkcjonalność jest łatwość korzystania z urządzenia w ciemnościach. Na zdjęciach widać dość intensywnie świecącą białą lampkę, która pozwoli na oświetlenie sobie pomieszczenia czy łóżeczka w celu odnalezienia np. smoczka.

 

W nocy, alarm dźwiękowy może zostać wyłączony by nie obudzić domowników, w tym, samego dziecka. Informację o alarmie przekaże nam działający równolegle, pulsujący sygnał wizualny. Można więc podczas nocnego oglądania filmu, ustawić itzbeen™ w polu widzenia z wyłączonym dźwiękiem i można delektować się dobrym kinem bez obaw o przeoczenie alarmu. Na zdjęciu jest widoczny z symbolem pieluszki. Oczywiście jeśli alarm będzie dotyczył np. karmienia, pulsować będzie lampka z ikoną butelki. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko pomocne narzędzie i samemu też należy czuwać.

 

Można także zablokować, znajdującym się na bocznej ściance suwakiem, inne klawisze, co uchroni nas przed przypadkowym skasowaniem odmierzanych okresów, np podczas noszenia w kieszeni czy torbie.

 

Obie blokady, tj. dźwięku i przycisków są sygnalizowane na wyświetlaczu przez ikony głośnika i kłódki. Są one jednak tak małe, że lepiej spojrzeć na położenie suwaków.

 

Aby zorientować się ile czasu upłynęło od ostatnio wykonanych czynności, można podświetlić cały wyświetlacz. Efekt obrazują trzy kolejne zdjęcia, z czego na pierwszym zapalono dodatkowo lampkę.

 


itzbeen - widok nocą

 

W testowanym przez nas urządzeniu, działanie wyświetlacza LCD było niestabilne. Obrazuje to poniższe zdjęcie. Od czasu do czasu brakowało kilku segmentów zegara. Na poniższym zdjęciu "widać" godzinę 12:07. Niekompletny jest też symbol kłódki - łuk w prawym górnym rogu. Takie egzemplarze zdarzają się chyba wszystkim producentom elektroniki użytkowej. Pech chciał, że tu akurat jeden z nich trafił do testu. Nadarza się więc okazja aby napisać, że itzbeen™ objęty jest 12 miesięczną gwarancją. W drugim z testowych egzemplarzy, wszystko działało poprawnie.

 

 

itzbeen zegar brakujace segmenty

 

 

Podsumowanie

 

Pomimo wpadki z wyświetlaczem jednego z testowanych egzemplarzy, itzbeen™ bardzo nam się spodobał. Wszystko dzięki użyteczności a także formie w jakiej gadżet został wykonany. Itzbeen™ jest prostym w obsłudze urządzeniem, pozwalającym na rezygnację z zapisów na kartce. Jest dobry np. na prezent dla mamy od taty, dzięki któremu nie będzie go już pytała gdzie jest kartka, która jeszcze parę chwil temu leżała na komodzie. Nie będzie go też angażować w poszukiwania długopisu by zapisać nowe dane. Kartka pozbawiona jest też jednej funkcji, nie alarmuje o upływającym czasie i nie świeci w ciemnościach. Nie wymaga za to baterii i mieści więcej danych np. wielkość ostatnio zjedzonej porcji. 

 

 

plusy

  • pomysł i ogólna funkcjonalność
  • obudowa
  • pewnie działające przyciski
  • dobre podświetlenie wszystkich istotnych elementów gadżetu
  • czytelny wyświetlacz (poza ikonami głośnika i kłódki)
  • odpowiedniej intensywności lampka
  • możliwość ustawienia alarmów
  • dostępność w różnych kolorach - panel frontowy występuje w kolorach: zielonym, niebieskim i różowym
  • klips
  • lekki

minusy

  • brak regulacji głośności alarmu
  • czas odmierzany jest w pojedynczych minutach a skok ustawianego alarmu co 30 minut

 

 

10_na_10

 

 

Dziękujemy Grow Smart & Partners, za udostępnienie produktu do testu.




Gravatar
durubu82 (11.07.2011 (20:49:26))
Tak Nie fajny gadżet o ile trafi się sprawny egzemplarz, dobre na prezent, kupujesz i masz z głowy. Swoją drogą, dawno nie miałem elektronicznej rzeczy, która po wyjęciu z pudełka byłaby popsuta
Gravatar
Ewelina (11.01.2012 (15:53:20))
Tak Nie "Jest dobry np. na prezent dla mamy od taty"??? co? Raczej odwrotnie bo to facet prędzej nie będzie pamiętał kiedy przebrał dziecko a kiedy karmił czy też poił. Powiało mi tu nie mal średniowiecznym poglądem że kobieta opiekuje się dziećmi i gotuje.
a urządzenie ogólnie mało mnie przekonuje o swojej przydatności
Gravatar
Michał (12.01.2012 (06:10:14))
Tak Nie Cytat :
"Jest dobry np. na prezent dla mamy od taty"??? co?

Faktycznie, autor zagrał po seksistowsku!
Cytat :
dzięki któremu nie będzie go już pytała gdzie jest kartka, która jeszcze parę chwil temu leżała na komodzie. Nie będzie go też angażować w poszukiwania długopisu by zapisać nowe dane. Kartka pozbawiona jest też jednej funkcji, nie alarmuje o upływającym czasie i nie świeci w ciemnościach.

Moja żona nawet przy pierwszym dziecku nie miała takich problemów.


1000 znaków do wykorzystania

Antispam Odśwież/zmień obrazek Wielkość liter jest rozróżniana

REKLAMA

REKLAMA