Paralaksa tła

Obecność partnera przy porodzie powinna być obowiązkowa

Jak już wiesz, od kilkudziesięciu godzin jestem ojcem. Jest mi z tym dobrze i mam ogromną nadzieję, że za jakieś 25 lat lat bedę mógł stwierdzić, że dobrze wywiązałem się ze swojego zadania i że potwierdzi to mój syn, który chętnie odwiedzał będzie swoich rodziców zaglądając do nich w niedzielę na obiad. Ale o tym porozmawiamy za 25 lat 😉 Dziś chciałem raz jeszcze potwierdzić, że rola męża przy porodzie jest bardzo ważna.

Wszystko co pisałem w poprzednim tekście o porodzie okiem faceta, który został przygotowany na podstawie informacji przedstawianych nam na szkole rodzenia okazało się prawdą. Mało tego, ja jako facet, który w porodzie uczestniczył od początku do końca mogę Ci śmiało powiedzieć, że według mnie partner obowiązkowo powinien być przy rodzącej. Nie widzę tu innej opcji. Oczywiście o ile mówimy o porodzie naturalnym.

Aby przekonać Cię do moich racji przedstawię Ci dwie listy. Na pierwszej znajdziesz informacje odnośnie tego co robiłem przy porodzie, a na drugiej odnośnie tego co czułem.

Co partner robi przy porodzie?

To informacje sprawdzone na własnej skórze, docenione przez żonę.

  • załatwia sprawy organizacyjne związane z przyjęciem do szpitala
  • rozmawia z żoną i z pracownikami szpitala
  • pilnuje, aby wszystko było w porządku, a w przypadku porodu w nocy w razie potrzeby wzywa pomoc, która może akurat drzemać
  • podaje żonie wodę
  • pomaga żonie w zmianach pozycji, w spacerowaniu
  • masuje żonę, zwłaszcza w przypadku skurczów krzyżowych
  • mówi żonie, że da radę
  • mówi żonie, że leniwy lekarz sugerujący cesarkę chce tylko szybko załatwić sprawę i pozbyć się problemu
  • mówi żonie, że położna przypominająca, że można ominąć skurcze decydując się na tę cesarkę chce po prostu pójść na łatwiznę
  • czuwa przy żonie, nie słucha położnej, która odsyła go do domu, by się wyspał. Zostaje, bo wie, że żona cierpi, że co 3 minuty ma skurcz, że trzeba ją masować. Zostaje bo wie, że kiedy żona zostanie sama, to szpitalnej ekipie będzie o wiele łatwiej przekonać ją do zmiany decyzji o naturalnym porodzie
  • pomaga żonie chodzić, dostać się do łazienki, wykąpać się, usiąść na piłce
  • przeciera jej twarz, trzyma za rękę, wspiera dobrym słowem, przypomina, że każdy skurcz to o jeden krok bliżej do porodu
  • pomaga żonie przy skurczach partych, przypomina o oddychaniu, o złapaniu powietrza, o zamknięciu oczu, o ciśnięciu brzuchem, a nie głową
  • mówi jej, że jest dzielna i najwspanialsza na świecie
  • obserwuje wychodzące dzieciątko informując żonę, że już się pojawia, co dodaje jej siły i sprawia, że poród zbliża się do końca
  • obserwuje narodzone dziecko, liczy jego paluszki, patrzy jak wydaje z siebie pierwsze dźwięki, a następnie ląduje na brzuszku u mamy
  • obserwuje jak dziecko jest zabierane od mamy, ważone, mierzone i badane. Robi zdjęcia, później dostaje do rąk własnych zapakowane dzieciątko i siedzi z nim, zagaduje, zabawia i cieszy się tym, że jest
  • czeka, aż mama urodzi łożysko i zostanie zszyta
  • dopytuje lekarzy czy wszystko jest w porządku
  • spotyka się z żoną na korytarzu, oddaje jej dziecko i obserwuje jak dzieciak zaczyna jeść swój pierwszy pokarm z piersi
  • mówi żonie, że jest wspaniała, że pięknie się spisała i że jest szczęściarzem, że ją ma
  • pomaga przenieść żonie wszystkie rzeczy na salę, donosi jej wodę, pilnuje, aby dobrze się tam poczuła
  • wraca do domu, kąpie się, biegnie do kwiaciarni
  • zanosi żonie brakujące rzeczy i kwiaty, które przynosi spowrotem do domu, bo w szpitalu nie pozwalają ich zostawić

Co partner czuje przy porodzie?

Poród to ogromne przeżycie dla kobiety. To oczywiste, ale uwierzcie mi, że facet przy porodzie też przeżywa niezłą jazdę. Obecność przy porodzie wiąże się dla faceta z takimi emocjami jak:

  • stres związany z rozpoczęciem akcji
  • nerwy związane z opieszałością lekarzy, dla których to już 1261265361523 poród, a nie pierwszy jak dla niego
  • później następuje uspokojenie, które związane jest ze świadomością, że partnerce potrzebny jest spokojny i wspierający ją facet
  • poczucie bycia potrzebnym, gdy żona dziękuje mu, że jest, że ją wspiera i jej pomaga
  • przerażenie związane z tym, że zaczyna widzieć główkę dziecka
  • stres związany z tym, że dziecko leży krzywo lub bardzo niechętnie wychodzi na ten świat i że może mu się w związku z tym coś stać
  • ogromne szczęście, gdy dziecko znajduje się już na brzuszku mamy i płacze
  • wraz ze szczęściem pojawia się wzruszenie, które trwa nadal, gdy dziecko jest mierzone, ważone i badane
  • porażającą radość i dumę, gdy zostaje z dzieckiem sam na sam
  • miłość, gdy jego dziecko spogląda w jego kierunku, nawet jeżeli wie, że dzieciak może widzieć bardzo niewiele
  • i znowu radość, gdy oddaje dziecku mamie obserwując jak rozpoczyna ono swój pierwszy posiłek 😉
  • i znowu poczucie bycia potrzebnym, gdy swoją dalszą pomoc oferuje już nie tylko żonie, ale i dziecku

Poród to coś wspaniałego. Moment przyjścia dziecka na świat, to najszczęśliwsza chwila w moim życiu. Nie wyobrażam sobie, abym mógł to przegapić. Sądzę, że nikt nie powinien tego zrobić.

Zdecydowanie, obecność partnera przy porodzie powinna być obowiązkowa. I z jego punktu widzenia i z punktu widzenia kobiety.

Dobre rzeczy przytrafiają sie tym, którzy zapisali się na mój newsletter!
Dołącz do innych czytelników otrzymujących ode mnie specjalne wiadomóści!
ZAPISZ SIĘ!
Pamiętaj, z decyzji tej zawsze możesz się wycofać 😉
Zbyszek
Zbyszek
Cześć Jestem szczęśliwy, że chciało Ci się zapoznać z całą treścią tego wpisu. Mam nadzieję, że dobrze Ci się go czytało. Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz zamieścić jakiś komentarz do wpisu. Ale pamiętaj - nie spamuj!

Komentarze z Facebooka

4 Komentarze

  1. Zbyszek Anna napisał(a):

    Bardzo zależało mi na tym aby mój partner był przy mnie w czasiw porodu. W dzień, który miał być tym dniem owszem był, czekał ze mną aż kroplówka zacznie działać, trzymał za rękę kiedy były skurcze. No ale akcja się nie udała. Po dwóch dniach miałam ponowną próbę, która zakończyła się cesarką i jego nie było. A ja się bałam, cholernie się bałam. Czułam się samotna i opuszczona. Potrzebowałam otuchy i przytulenia. Ale dałam radę a jemu nie mam za złe. Musiał być w pracy.
    Ale było minęło 🙂

    • Zbyszek Zbyszek napisał(a):

      Ale Aniu przy cesarce i tak nie mógłby być obecny, także może dobrze, że był w pracy, bo za drzwiami sali pewnie strasznie by się denerwował.

  2. Zbyszek Sandra - Jesslin napisał(a):

    Panie Zbyszku podziwiam pana 🙂 mąż też miał być ale wyszła cesarka. Byłam sama czułam się samotna bałam się.

    Wiem że w Polsce są szpitale gdzie mąż może być przy cięciu. Osobiście gdybym wiedziała że dojdzie do cc szukalabym takiego szpitala.

    Nie zmienia to faktu że szpital w którym rodzilam to położne to anioły a nie kobiety. Dają dużo wsparcia za co jestem im bardzo wdzięczna. Niestety panie na noworodkowym to już inna bajka. Wredne wysmiewajace matki oraz nie chętnie udzielające jakiejkolwiek pomocy. Nie pomagały przy odstawieniu do piersi choć na oddziale jest doradcą laktacyjny. Mój syn akurat miał bardzo silny odruch ssania więc nie było problemu ale koleżanka nie umiała przystawić a dziecko nie umiało chwycić. Karmiła 9 miesięcy swoim mlekiem odciaganym. A wystarczyło trochę dobrej woli i karmiła by bez problemu.

    Super blog pozdrawiam będę do niego wracać 🙂

    • Zbyszek Zbyszek napisał(a):

      Bardzo mi miło. Mam nadzieję, że synek będzie ładnie dojrzewał 😀 zapraszam i postaram się pisać na tyle ciekawie, aby chciało się tu wracać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dobre rzeczy przytrafiają sie tym, którzy zapisali się na mój newsletter!
Dołącz do innych czytelników otrzymujących ode mnie specjalne wiadomóści!
ZAPISZ SIĘ!
Pamiętaj, z decyzji tej zawsze możesz się wycofać ;-)
Zerknij na ten tekst

Nie mogę zajść w ciążę!

Sprawdź co zrobić z tym fantem!
PRZECZYTAJ ARTYKUŁ
Dołącz do mnie na Facebooku!

MlodyTata.pl - męski blog parentingowy