Żona mi się skontuzjowała! Więc kupiłem Dentinox N na ząbkowanie

Chyba wszystkie dzieci lubią być noszone na rękach. I chyba wszyscy rodzice przed narodzinami dziecka mówią, że nie będą przesadnie długo nosić go na rękach, aby zbytnio go do tego nie przyzwyczaić.

A później okazuje się, że dziecko potrzebuje bliskości i czułości, a także że potrafi się wyciszyć tylko na rękach u rodzica. Bo po prostu tam jest mu najlepiej i tam czuje się najbardziej bezpieczne.

I nie ma w tym niczego dziwnego.

Okazuje się jednak również, że z biegiem czasu dziecko rośnie, jest coraz cięższe, a w dodatku w jego życiu przytrafiają się takie rzeczy, które sprawiają odczuwa ból i nieprzyjemność, przez co jest marudne i jeszcze bardziej potrzebuje tego noszenia na rękach. Właśnie tak jest teraz u nas. Andrzejkowi wychodzą górne trójki lub dolne dwójki, bo od kilku dni jest strasznie marudny, widać, że bolą go dziąsła. A mnie boli mózg jak widzę, jak mocno zaciska on swoje ząbki pocierając dolną szczęką o górną w lewo, prawo, do przodu i do tyłu.

Ale co tam ja i mój mózg. To nieważne.

Gorsze jest to, że w ostatnich dniach kontuzję od noszenia dziecka złapała Kasia. Dotychczas ona była tą, która miała wiele ciekawych pomysłów na zabawę z dzieckiem, która potrafiła go zająć i zaangażować na tyle, że synek zapominał o tym, że chce być noszony. Niestety, w obecnej sytuacji jej pomysły nie są wystarczająco skuteczne. Andrzej ciągle prosi o to, aby go nosić. A gdy odłoży się go na ziemię, to czołga się do rodzica i na ręce wspina mu się samodzielnie ;-).

No i ostatnio Kasia musiała nosić go coraz dłużej. W dzień i w nocy. A że synek waży ponad 10kg, to efekt prędzej czy później musiał się pojawić. Kasię boli wszystko, a najbardziej lewa ręka, na której to Andrzejek przeważnie wisi. Kasia ledwo nią rusza… dziś niewiele brakowało, a nie wyszedłbym do pracy, bo tak bardzo było mi jej żal. Na całe szczęście idzie weekend, więc będę miał ponad 50 godzin czasu na to, aby nie pozwolić żonie na zbędny wysiłek.

Żona mi się skontuzjowała! Więc kupiłem Dentinox N na ząbkowanie

Dodatkowo podskoczyłem dziś do apteki i kupiłem Dentinox N, żel na dziąsła, który ma ponoć zmniejszyć ból odczuwany przez niemowlaka przy ząbkowaniu. Wybraliśmy właśnie ten preparat z uwagi na to, że ponoć jest najmniej chemiczny.

A z zakupem tego typu żelu dość długo udało się nam wstrzymać. Po prostu wychodziliśmy z założenia, że póki nie trzeba, to nie chcemy podawać synkowi jakiegokolwiek leku.

Ale teraz trzeba. Bo osiągnęliśmy etap, w którym męczymy się nie tylko my (nosząc i tuląc dziecko, co sprawia nam przecież przyjemność), ale też bobas, który po prostu nie rozumie dlaczego atakuje go taki ból.

No chyba, że to nie zęby, a jakaś kolejna niespodzianka…

Dobre rzeczy przytrafiają sie tym, którzy zapisali się na mój newsletter!
Dołącz do innych czytelników otrzymujących ode mnie specjalne wiadomóści!
ZAPISZ SIĘ!
Pamiętaj, z decyzji tej zawsze możesz się wycofać 😉
Zbyszek
Zbyszek

Cześć
Jestem szczęśliwy, że chciało Ci się zapoznać z całą treścią tego wpisu. Mam nadzieję, że dobrze Ci się go czytało. Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz zamieścić jakiś komentarz do wpisu. Ale pamiętaj – nie spamuj!

1 Komentarz

  1. ZbyszekLukasz napisał(a):

    Opisywana przez Ciebie idealnie trafia w naszą aktualną. 😛 Oprócz oczywiście kontuzji małożonki 😛
    Też kupiliśmy ten żel, bardzo dobrze zadziałał. troszkę się zmniejszyło marudzenie i pewnie ból….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze z Facebooka

Dobre rzeczy przytrafiają sie tym, którzy zapisali się na mój newsletter!
Dołącz do innych czytelników otrzymujących ode mnie specjalne wiadomóści!
ZAPISZ SIĘ!
Pamiętaj, z decyzji tej zawsze możesz się wycofać ;-)
close-link
HEJO!
Chwilę już tutaj jesteś. Mam nadzieję, że udało Ci się mnie polubić. Zrobisz to też na Facebooku? Jeśli już lubisz mój FP, to bardzo dziękuję!
close-link