Czasem na moim dziecku szukam przycisku OFF

Trudno było mi przyznać się do tego przed samym sobą, a co dopiero przed Tobą. Ale niestety taka jest prawda. Zdarzają się takie chwile, w których biorę do ręki dziecko, obracam je we wszystkie strony, zaglądam w każdy zakamarek i z uporem maniaka szukam przycisku lub przełącznika z napisem OFF. Nigdy nie udaje mi się go znaleźć. Zawsze jednak, po jakimś czasie, czuję moralnego kaca i jest mi przykro, że tak właśnie się zachowałem. Nic na to jednak nie poradzę.

Nie myśl, że szukam tego przycisku po to, aby mieć czas na sprawianie sobie uciech. Nie myśl, że szukam go po to, aby obejrzeć mecz. I nie podejrzewaj mnie o to, że poszukuję go po to, aby napić się piwa. Nie, to nie tak.

  Co czuje facet, który dowiaduje się, że będzie ojcem?

Jeśli masz dziecko podobne do mojego, to pewnie zdajesz sobie sprawę, że te z pozoru słodkie, niewinne i wspaniałe istoty potrafią tak zajść za skórę, że to się w głowie nie mieści. Potrafią się buntować, potrafią Cię prowokować, potrafią Cię sprawdzać i potrafią robić na złość czy szkodzić. Potrafią człowieka wykończyć i nerwowo, i fizycznie. Działają jak wyszkoleni fachowcy krok po kroku doprowadzając Cię do szaleństwa.

  Andrzej, jak Ty mnie zaimponowałeś w tej chwili! [część 1]

I tak to czasem, powtarzam: CZASEM, u mnie jest. Zdarzają się takie dni, że po prostu chciałbym wyłączyć to moje dziecko na jakieś 30 minut, usiąść spokojnie, odetchnąć, uspokoić oddech i rytm bicia serca, a później wcisnąć ON. Taki finał tego doprowadzania do szaleństwa bardzo by mi się marzył.

Ale będąc mądrzejszym ode mnie pewnie dobrze wiesz, że dzieci na swoim ciele nie mają takiego przełącznika. Ani na tyłku, ani za uszami, ani nawet na głowie. Nigdzie. I trzeba z tym sobie jakoś radzić.

Ja najczęściej zamykam oczy i chowam twarz w dłoniach. Zdarza mi się też modlić. Ale nie zawsze jest tak różowo, bo są i takie sytuacje, że krzyknę. Wszystkie te metody są jednak o kant dupy rozbić.

  Jakie prześcieradło dla niemowlaka?

Bo nic nie uspokaja mnie tak jak… dziecko. Tak, to samo dziecko, które potrafi doprowadzić mnie do szału. Po chwili staje się ono bowiem słodkie, uśmiechnięte i zaczyna mnie przytulać.

A ja właśnie wtedy odczuwam wyrzuty sumienia, o których mówiłem wcześniej.

Taki już ze mnie straszny ojciec.

I człowiek.

1 thought on “Czasem na moim dziecku szukam przycisku OFF”

  1. Też tak mam czasem, szczególnie w gorsze dni, gdy nawał problemów potrafi dać w kość. Ale co ciekawe – często dziecko potrafi w takich sytuacjach także dodać sił i skutecznej motywacji do walki z przeciwnościami losu. I przypomnieć po raz enty, że warto dla kogoś żyć…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *